Home staging po polsku - jak przygotowac mieszkanie do sprzedazy i nie…

Claudia 26-07-14 16:29 2 0
oświetlenie nastrojowe w kawalerce wymaga przemyślenia. Zainstalowałam trzy źródła światła: sufitowe ledy z regulacją barwy, lampę stojącą przy wersalce i taśmę led pod blatem kuchennym. Dzięki temu mogę zmieniać nastrój w zależności od pory dnia. Wieczorem zapalam tylko lampę stojącą i od razu wnętrze staje się przytulniejsze. W sypialnianej części postawiłam małą lampkę nocną na stelażu listwowym przy łóżku – nie zajmuje miejsca na podłodze, a daje ciepłe światło do czytania.

Wieczory z przyjaciółmi często kończą się tym, że ktoś zostaje na noc. Wtedy z pomocą przychodzi wersalka stojąca w aneksie kuchennym. Wygląda jak designerska kanapa, ale po zdjęciu poduszek i rozłożeniu mechanizmu zamienia się w łóżko z pełnowymiarowym stelażem listwowym. To kluczowa różnica w porównaniu do tanich rozwijań z marketu. Stelaż listwowy zapewnia odpowiednie podparcie dla kręgosłupa, a materac piankowy nie odkształca się po kilku miesiącach. Wersalka ma też schowek na poduszki i koce, więc nie trzeba ich wynosić z sypialni. Przyznam, że początkowo bałam się, że będzie za ciężka do rozkładania, ale nowoczesne mechanizmy są lekkie jak piórko.

Prawdziwym problemem okazało się jednak miejsce do siedzenia. W kawalerce nie ma organizacja przestrzeni na osobny salon, więc jadalnia musi pełnić też funkcję sypialni dla gości. Postawiłam na narożnik z funkcją spania, który po rozłożeniu daje płaską powierzchnię 140 na 190 centymetrów. Wybrałam model z tapicerką welurową w kolorze butelkowej zieleni, bo welur jest w dotyku i łatwo go wyczyścić z przypadkowych plam po winie. Mechanizm rozkładania to system typu DL, który działa płynnie świece i zapachy do domu nie wymaga siłowni. W ciągu dnia narożnik służy jako kanapa z funkcją spania do popołudniowej drzemki, a wieczorem zamienia się w wygodne legowisko. Goście chwalą, że materac piankowy jest miękki, ale nie zapada się w środku nocy.

Brak miejsca na pościel to chyba najczęstszy problem, jaki słyszę od znajomych. W standardowej kuchni szafka nad lodówką zwykle stoi pusta, bo trudno do niej sięgnąć. Ja wymyśliłam, żeby tam trzymać właśnie zapasowe koce i poduszki. Zainwestowałam w lekkie pojemniki z tworzywa, które wysuwam na drabince. Do tego pod oknem postawiłam ławę z pojemnikiem na pościel, która służy jako siedzisko dla dwojga. W środku mieszczą się cztery komplety pościeli i dwa ręczniki. Kiedyś myślałam, że to dziwactwo, ale teraz każdy gość pyta, gdzie kupiłam taki sprytny mebel. Okazuje się, że w kuchni można przechowywać rzeczy, o których wcześniej nie pomyślałam.

Problem z małymi metrażami pojawia się, gdy trzeba pomieścić gości na noc. W moim przypadku sofa była za wąska, a składane łóżko zajmowało pół pokoju. Rozwiązanie znalazłam w kanapie z funkcją spania, która ma mechanizm DL. To system, który pozwala rozłożyć siedzisko bez zdejmowania poduszek. Zajmuje tyle samo miejsca co zwykła kanapa, a po rozłożeniu daje wygodne miejsce do spania dla dwóch osób. Wybrałam model z tapicerką welurową w kolorze musztardowym – łatwo się czyści i dodaje wnętrzu głębi. Do tego stelaz listwowy, który zapewnia wentylację materaca. Goście chwalą, że nie czują sprężyn, a materac piankowy doskonale dopasowuje się do ciała. Taka kanapa to nie tylko mebel do siedzenia, ale też praktyczne rozwiązanie na nagłe wizyty.

Kiedy zaczynałam, sądziłam, że tapicerka welurowa to fanaberia i że będzie trudna w utrzymaniu. Okazało się, że welur w jasnym odcieniu szarości świetnie maskuje kurz i jest przyjemniejszy w dotyku niż len. Wybrałam kanapę z funkcją spania w tym materiale do strefy gościnnej. Rozkładana jest tylko dwa, trzy razy w miesiącu, więc nie zużywa się szybko, a wygląda elegancko. Do tego dobrałam firanę z gęstej bawełny, która oddziela nocą część sypialnianą od reszty mieszkania bez montowania drzwi.

Największym wyzwaniem okazało się oddzielenie strefy dziennej od nocnej bez stawiania ścian. Rozwiązałam to, ustawiając regał bez tylnej ściany jako ażurową przegrodę. Po jednej stronie postawiłam wersalkę, po drugiej biurko do pracy. Regał wpuszcza światło z okna do całego wnętrza, a jednocześnie daje miejsce na książki i dekoracje. Znalazłam też sposób na przechowywanie sezonowych rzeczy – pod wersalką zmieściły się płaskie pojemniki na koce i buty. To pozwoliło mi zrezygnować z masywnej szafy, którą zastąpiła niska komoda z lustrem nad nią.

Na koniec chcę podzielić się jedną radą, która zmieniła moje podejście do aranżacji. Nie kupujcie gotowych zestawów meblowych z hipermarketu. Zamiast tego zamówcie stolarza, który zrobi szafki na wymiar. Różnica w cenie nie jest ogromna, a funkcjonalność skacze o sto procent. W mojej kuchni każda szuflada ma organizer na sztućce, a szafka pod zlewem ma system do segregacji odpadów. Nawet drobiazgi, jak haczyki na ściereczki wewnątrz drzwi, robią ogromną różnicę. Pamiętajcie, że w kuchni spędzacie średnio dwie godziny dziennie, więc każdy ułatwiający życie detal się opłaca. Wasza kuchnia ma być miejscem, w którym chcecie spędzać czas, a nie polem bitwy z bałaganem.
댓글목록

등록된 댓글이 없습니다.