Kolor ma moc zmieniania nie tylko nastroju, ale i funkcji pomieszczeni…

Sibyl 26-08-10 01:53 2 0

Gdy do mojego małego salonu zaczęli wpadać goście z noclegiem, zrozumiałam, że bez sprytnych rozwiązań meblowych nie dam rady. Potrzebowałam czegoś, co w dzień będzie kanapą, a w nocy prawdziwym łóżkiem. Postawiłam na model z funkcją spania z prawdziwym slatted frame, który zapewnia cyrkulację powietrza dla materaca. A sam materac to nie cienka gąbka, tylko wygodny foam mattress o grubości szesnastu centymetrów. Na początku bałam się, że kolor tapicerki będzie kluczowy i że ciemny welur przytłoczy małą przestrzeń. Wybrałam jednak jasny beż z odcieniem piasku. Okazało się, że to interior colors w odcieniach ziemi idealnie współgrają z drewnianą podłogą i nie kłócą się z ciemniejszą ścianą akcentową.


Kluczowym problemem w mojej kawalerce był całkowity brak miejsca na przechowywanie pościeli i koców. Rozkładana kanapa wciągała wprawdzie materac, ale gdzie schować zapasową kołdrę? Rozwiązaniem okazał się zakup sofy z funkcją bed with storage. Przestrzeń pod siedziskiem jest gigantyczna. Mieszczą się tam trzy komplety pościeli, dwa grube pledy i jeszcze poduszki dekoracyjne. Przy wyborze koloru zdecydowałam się na odważniejszy akcent. Chciałam przełamać stonowaną bazę. Postawiłam na butelkową zieleń z velvet upholstery. Ta faktura w połączeniu z zielonym odcieniem sprawiła, że sofa stała się centralnym punktem pokoju. A ja przestałam martwić się o bałagan.


Nie każdy gość czuje się komfortowo na rozkładanej kanapie, zwłaszcza jeśli ma problemy z kręgosłupem. Dlatego w sypialni, która jest moim azylem, zdecydowałam się na tradycyjne łóżko, ale z bardzo praktycznym rozwiązaniem. Łóżko ma wysoki stelaż i ogromną szufladę wysuwaną z boku. Znowu interior colors odegrały tu rolę. Postawiłam na tapicerowany zagłówek w kolorze ciepłej terakoty. To cień, który budzi się o poranku i dodaje energii. Wokół łóżka wszystko jest białe, szare i naturalne. Dzięki temu terrakota nie przytłacza, a raczej staje się iskrą, która przyciąga wzrok. A szuflada pomieści nie tylko pościel, ale i zimowe swetry.


Jeden z moich największych błędów dotyczył koloru w przedpokoju. Pomyślałam, że skoro to małe przejście, pomaluję je na głęboki granat, żeby optycznie je pogłębić. Efekt był odwrotny - wąski korytarz przypominał tunel bez wyjścia. Ratunkiem okazał się zakup wąskiej sofy, która pełni funkcję siedziska przy butach. To pull-out sofa z cienkim, ale twardym foam mattress, idealna na przysiad. Mechanizm wysuwania wymaga siły, ale warto. Na szczęście zmieniłam kolor ścian na ciepły krem z domieszką różu. Nagle przestrzeń odetchnęła. W przedpokoju, gdzie człowiek spędza ledwie kilka sekund, interior colors mogą zdecydować o tym, czy wchodzisz do domu z uśmiechem, czy z uczuciem duszności.


W salonie, gdzie często oglądam filmy, potrzebowałam czegoś więcej niż zwykłej sofy. Wybrałam model z click-clack mechanism, który jednym ruchem oparcia zmienia kąt nachylenia. Gdy goście zostają na dłużej, rozkładam go do pozycji leżącej. Wtedy staje się płaską powierzchnią. Położenie foam mattress na to i już jest wygodne łóżko dla jednej osoby. Kolor tapicerki to stonowany grafit. Celowo unikałam tu jaskrawych barw. Chciałam, żeby mebel wtapiał się w tło. Dopiero poduszki w kolorze musztardowym i granatowym przełamują tę szarość. Dzięki takiemu podejściu interior colors w całym mieszkaniu tworzą spójną historię bez chaosu. Każdy mebel ma swoje miejsce i swój odcień.

Dobkin01.jpg

Zastanawiałam się długo nad kolorem podłogi, zanim położyłam jasny dąb. Teraz wiem, że to był strzał w dziesiątkę. Jasne deski odbijają światło, co jest nieocenione w mieszkaniu z oknem tylko od wschodu. Na takim mebel wygląda lżej, nawet ta ciężka zielona sofa. Kiedy przychodzą goście i śpią na rozkładanej kanapie, nie narzekają na plecy, bo slatted frame i odpowiednia grubość materaca robią robotę. A ja cieszę się, że udało mi się pogodzić funkcjonalność z estetyką. Interior colors nie są tu tylko dekoracją. To narzędzie, które albo pomaga oddychać w małym metrażu, albo go dusi. Wybór należy do nas, ale warto testować na małych powierzchniach, zanim pomalujemy całe mieszkanie.


Dziś, patrząc na moje czterdzieści metrów, czuję harmonię. Każda ściana ma swój kolor, każdy mebel ma swoją funkcję, a nocleg gości przestał być problemem. Wystarczyło dopasować odcienie do rzeczywistych potrzeb. I pamiętać, że nawet najpiękniejszy kolor nie uratuje pomieszczenia, jeśli nie ma w nim praktycznych rozwiązań do spania i przechowywania. Teraz, gdy znajomi pytają mnie o radę, zawsze mówię: najpierw sprawdź, jak sofa się rozkłada i czy pod nią zmieścisz pościel. Dopiero potem wybieraj barwę. Bo interior colors to wisienka na torcie, ale ciasto musi być przede wszystkim sycące.

댓글목록

등록된 댓글이 없습니다.