Dlaczego jajko twardnieje w gorącej wodzie?

Del 26-09-14 04:49 2 0

Jędrność i soczystość warzyw, mięsa czy owoców zależą od dwóch rzeczy: od tego, remont mieszkania ile wody zostaje w komórkach, i od tego, jak zachowują się ich ściany. Smażenie działa na jedno i drugie jednocześnie. Rozgrzany tłuszcz wchodzi w kontakt z powierzchnią i momentalnie podnosi temperaturę wody w wierzchniej warstwie. Woda zamienia się w parę, para rozsadza komórki od środka, a skoro ciśnienie znajduje ujście, sok wypływa na patelnię. To dlatego na początku smażenia słychać intensywne syczenie — to nie tłuszcz, to uciekająca woda.

Temperatura ma kluczowe znaczenie. Białko jajka zaczyna tężeć już w około 60°C, a żółtko dopiero w około 70°C. W wodze wrzącej, czyli w 100°C, oba składniki ścinają się bardzo szybko. Jeśli włożysz jajko do zimnej wody i dopiero zaczniesz podgrzewać, proces będzie przebiegał stopniowo — najpierw zetnie się zewnętrzna warstwa białka, a później środek. To dlatego jajka gotowane od zimnej wody mają często bardziej równomiernie ścięte białko i żółtko niż te wrzucone od razu do wrzątku.

If you have any kind of inquiries concerning where and how to utilize więcej wskazówek, you can call us at the internet site. Najczęściej winowajcą jest połączenie dwóch błędów: otwarcia piekarnika na starcie i zbyt wczesnego wyjęcia. Zanim zaczniesz zmieniać przepis, zapisz dokładnie, co robiłeś i o jakich porach. Po dwóch–trzech próbach zobaczysz, w którym momencie ciasto opada, i wtedy poprawisz tylko ten jeden krok.

Jak rozkładać porcje, żeby mroziły się naprawdę cien

Duszenie wygląda na prostą czynność: obsmażyć, podlać, przykryć i poczekać. W praktyce właśnie ten schemat psuje większość dań, bo każdy z czterech kroków ma warunek, którego nie wolno pominąć. Zacznij od przygotowania mięsa. Osusz je papierowym ręcznikiem i ociepl w temperaturze pokojowej przez kilkanaście minut. Mokre mięso wrzucone na patelnię zaczyna się dusić we własnym sosie, zamiast się zrumienić, a zimne gwałtownie obniża temperaturę tłuszczu i zamiast skórki dostajesz szary nalot.

Podlej, ale nie utop Płyn wlewasz po zdjęciu mięsa, na gorącą patelnię, i przez chwilę mieszasz, zbierając osad z dna. Dopiero potem dodajesz mięso z powrotem. Płynu ma być tyle, żeby sięgał do jednej trzeciej, maksymalnie połowy wysokości kawałków. Jeśli zalejesz mięso po wierzchu, utonie i zacznie się gotować, a nie dusić. Do płynu dodaj coś kwaśnego — wino, ocet, sok z cytryny albo kiszone ogórki — bo kwas rozluźnia włókna i skraca czas. Sól dodaj dopiero teraz, nie przed obsmażaniem, inaczej wyciągnie wodę z mięsa i skórka nie powstanie.

Przykrycie garnka to moment, w którym większość ludzi popełnia drugi błąd: uchyla pokrywkę „żeby para uciekała". Duszenie wymaga zamkniętego obiegu pary. Pokrywka ma przylegać, a otwór w niej, jeśli istnieje, służy do regulacji ciśnienia, nie do stałego odpowietrzania. Ustaw ogień tak, żeby płyn tylko drgnął — pojedyncze bąbelki co kilka sekund, nie wrzenie. Temperatura powyżej stu stopni rozrywa włókna i mięso robi się łykowate, mimo że było dobre.

Zwróć uwagę na temperaturę i wilgoć. Mięso wyjęte z lodówki tuż przed obróbką będzie się gotować zamiast rumienić. Warzywa umyte i mokre będą się dusić, nie smażyć. Dlatego po umyciu osusz je ręcznikiem, a mięso wyjmij z chłodzenia kilkanaście minut wcześniej. Jeśli kroisz dużo, używaj osobnych desek — inaczej zapachy się przenikają, a surowe mięso kontaminuje warzywa.

I zostaw w spokoju. Nie otwieraj co pięć minut, nie mieszaj, nie sprawdzaj widelcem. Każde podniesienie pokrywki wypuszcza zgromadzoną parę i wydłuża czas o dobre kilka minut. Mieszanie rozbija kawałki i zamienia je w papkę. Sprawdzaj dopiero po upływie dwóch trzecich przewidzianego czasu: drób zwykle potrzebuje czterdziestu minut, wołowina na gulasz półtora do dwóch godzin, twardsze kawałki nawet trzech. Miękkość sprawdzasz widelcem wbitym w środek — ma wchodzić z lekkim oporem, nie zapadać się jak masło.

Korzyść z mise en place jest podwójna. Po pierwsze, skracasz czas gotowania, bo nie przerywasz pracy na szukanie i krojenie. Po drugie, gotujesz świadomie — widzisz wszystkie składniki, kontrolujesz proporcje i łatwiej ratujesz danie, gdy coś pójdzie nie tak. Profesjonaliści nie są szybsi dlatego, że mają lepsze noże. Są szybsi, bo nie tracą ruchów na rzeczy, które można było zrobić wcześniej.

Jak zrobić mise en place, żeby faktycznie działało Zacznij od przepisu, nie od produktów. Przeczytaj go dwa razy i zaznacz czynności, które da się wykonać z wyprzedzeniem. Marynowanie mięsa, namaczanie kaszy, prażenie orzechów, gotowanie bulionu — to wszystko dzieje się przed właściwym gotowaniem i warto je zaplanować. Ustaw składniki w kolejności dodawania, od lewej do prawej, tak jak będą wrzucane na patelnię. Jeśli w przepisie jest etap „w międzyczasie", potraktuj to jako sygnał, że coś trzeba przygotować wcześniej.

댓글목록

등록된 댓글이 없습니다.