Gdy ciasto jest zbyt luźne, sięgnij po wałek zamiast mieszać

Jackson Hueber 26-09-14 05:07 2 0

Pierwsza przyczyna to zbyt niska temperatura tłuszczu. Kiedy tłuszcz ma poniżej 170°C, zewnętrzna warstwa ciasta nie zastyga wystarczająco szybko. Woda z ciasta odparowuje wolniej, para nie wytwarza bariery, a tłuszcz wsiąka głębiej. Skutek jest podwójny: pączek nasiąka i tworzy się jaśniejsza strefa, w której ciasto jest niedopieczone. Prawidłowo tłuszcz powinien mieć 175–180°C. Jeśli nie masz termometru, wrzuć kawałek ciasta wielkości orzecha — powinien zacząć się smażyć i wypłynąć w ciągu kilkunastu sekund, nie od razu i nie po minucie.

Warto pamiętać, że nie każde ciasto nadaje się do tej techniki. Ciasta bardzo płynne, jak na naleśniki czy biszkopt, wymagają mieszania, bo wałek ich nie zagęści. Metoda wałkowania sprawdza się w masach o konsystencji pozwalającej je przenieść na blat – drożdżowych, kruchych, półkruchych, a także w ciastach na pierogi czy makaron. W tych przypadkach zamiast wyrabiać przez długi czas, wystarczy kilka energicznych ruchów wałkiem i złożenie. To oszczędza ręce i czas, a wypiek wychodzi równy i dobrze wyrośnięty.

Jasna obwódka na pączku to pierścień jaśniejszego ciasta tuż pod skórką, widoczny po przekrojeniu. Nie jest to wada estetyczna ani przypadkowy efekt smażenia — to sygnał, że ciasto inaczej się zachowało w gorącym tłuszczu niż w środku. Najczęściej obwódka jest gruba na kilka milimetrów i wyraźnie odcina się od reszty miąższu, który pozostaje ciemniejszy i bardziej wilgotny. Rozpoznanie przyczyny wymaga sprawdzenia trzech rzeczy: temperatury tłuszczu, składu ciasta i czasu wyrastania.

Typowe błędy, które pogłębiają problem: smażenie na zbyt małej ilości tłuszczu, co powoduje nierówną temperaturę, oraz wkładanie zbyt wielu pączków naraz. Każdy kolejny pączek obniża temperaturę tłuszczu o kilka stopni, więc obwódka robi się coraz grubsza. Smaż po dwa, maksymalnie trzy pączki na raz, a między partiami odczekaj, aż tłuszcz wróci do właściwej temperatury. Po wyjęciu kładź pączki na kratkę, nie na papierowy ręcznik — ten zatrzymuje parę i rozmiękcza skórkę, co dodatkowo uwydatnia jaśniejszą warstwę.

Metoda sprawdza się szczególnie wtedy, gdy ciasto jest lepkie i trudno je wyrobić ręcznie. Zamiast podsypywać coraz więcej mąki, co zwykle prowadzi do twardego wypieku, warto przełożyć masę na blat, przykryć folią i rozwałkować. Wałek rozpłaszcza ciasto, a potem składa się je jak list do koperty i znóoświetlenie w salonie wałkuje. Powtarza się to trzy, cztery razy. Po każdym złożeniu ciasto nabiera sprężystości i przestaje się kleić.

Krem budyniowy rozmiękcza ciasto wtedy, gdy ma za dużo wody albo zbyt słabą strukturę. Rozwiązanie jest proste: zagęścić go tak, żeby po wystudzeniu przypominał bardziej tężejącą galaretkę niż sos. Punkt wyjścia to proporcje. Na 500 ml mleka daj co najmniej 40 g skrobi ziemniaczanej albo 35 g mąki pszennej plus 15 g skrobi. Sam budyń z torebki zwykle nie wystarczy, bo zawiera mniej zagęstnika, niż potrzebuje przekładaniec. Jeśli dokładasz masło, niech będzie to maksymalnie 100 g na powyższą porcję. Więcej tłuszczu rozrzedzi krem po podgrzaniu i wypłynie na wierzch.

Trzeci błąd to zbyt rzadkie mleko i dodatki owocowe. Sok z owoców, przecier czy alkohol wlewane do gorącego kremu rozrzedzają go i obniżają trwałość struktury. Dodawaj je dopiero po zagotowaniu, w małej ilości, i jeśli to możliwe, podgrzej wcześniej do temperatury kremu. Śmietanka 30 proc. ubita na sztywno też jest ryzykowna — wmieszana do budyniu rozluźnia go. Lepiej podawać ją osobno albo użyć jej zamiast części mleka, ale wtedy zwiększ ilość skrobi o 10 g.

Po zakończeniu wałkowania ciasto powinno być gładkie, elastyczne i nieklejące. Odłóż je pod przykryciem na kilkanaście minut, żeby gluten się zrelaksował. W tym czasie można przygotować formę lub nagrzać piekarnik. Dopiero potem formuj końcowy kształt – bułki, placek czy spód do tarty. Dzięki tej metodzie zamiast długiego mieszania poświęcasz kilka minut na wałkowanie, a efekt jest zwykle lepszy niż po wyrabianiu ręcznym.

Gdy puder i tak zniknie, jest kilka praktycznych zamienników. Cukier puder wymieszany z odrobiną mąki ziemniaczanej w proporcji około trzech do jednego daje warstwę bardziej odporną na wilgoć, choć nieco mniej słodką. Można też użyć cukru pudru o grubszym zmiale — im większe ziarna, tym wolniej się rozpuszczają, choć wygląd jest mniej „śnieżny". Alternatywą jest posypanie ciasta startą białą czekoladą lub pokruszonymi bezami; one nie znikną, ale zmienią charakter wypieku. Najprostszym rozwiązaniem pozostaje rezygnacja z posypywania na rzecz glazury albo lukru, który zastyga i trzyma się powierzchni stabilnie.

Sprawdź etykietę, zanim wrzucisz do koszy

Ciasto i krem muszą się dogadać Nawet gęsty krem rozmiękczy spód, jeśli ciasto będzie nim przesiąknięte. Blaty biszkoptowe czy kruche przełóż cienką warstwą kremu i nie licz na to, że słodka masa utrzyma wilgoć w ryzach. Najlepiej najpierw posmarować je cienko roztopioną czekoladą, konfiturą o niskiej zawartości wody albo posypać cienką warstwą zmielonych orzechów. Ta bariera odcina krem od ciasta i nie pozwala wodzie migrować w głąb. Jeśli przekładasz ciasto na drugi dzień, trzymaj je w chłodzie, ale wyjmij na godzinę przed podaniem — zimny krem wydaje się twardszy, niż jest w rzeczywistości.

If you treasured this article and you also would like to acquire more info regarding wykończenie wnętrz please visit our own web-site.54692970010_468637f33c.jpg

댓글목록

등록된 댓글이 없습니다.