Za gruba warstwa ciasta, która psuje faworki
Próbne pieczenie nie jest stratą czasu, jeśli traktujesz je jak test. Zajmuje kilka minut, a ratuje cały wypiek. Najważniejsze to piec próbkę w takich samych warunkach jak urządzić małą kuchnię resztę — ta sama temperatura, ta sama blacha, ten sam sposób przygotowania. Wtedy to, co zobaczysz, przełoży się jeden do jednego na to, co wyjmiesz z piekarnika za pół godziny. A jeśli pierwsza sztuka wyjdzie dobrze, możesz spokojnie wstawić resztę.
Faworki pękają podczas smażenia najczęściej z jednego powodu: ciasto jest rozwałkowane za grubo albo nierównomiernie. Jeśli w jednym miejscu ma pół centymetra, a w innym dwa milimetry, cieńsze fragmenty wyschną i pękną, zanim tłuszcz zdąży je uszczelnić. Grubsze się nie wysmażą i chłoną olej. Dlatego pierwszym krokiem nie jest wałek, a odpowiednie przygotowanie samego ciasta.
Po upieczeniu próbki oceń nie tylko smak, ale i konsystencję po wystudzeniu. Ciepłe ciasto zawsze wydaje się bardziej miękkie i wilgotne niż po ostygnięciu. Jeśli po 15 minutach próbka zrobiła się twarda i sucha, cały wypiek też taki będzie. Wtedy dodaj do reszty masy łyżkę płynu — mleka, wody albo roztopionego tłuszczu — i wymieszaj delikatnie. Jeśli próbka opadła po wyjęciu, następnym razem nie otwieraj piekarnika przez pierwsze dwie trzecie czasu pieczenia.
Najczęstszy błąd to pieczenie z termoobiegiem. Nadmuch gorącego powietrza działa jak suszarka i błyskawicznie tworzy chrupiącą obwódkę. Wyłącz termoobieg i używaj tylko górnej i dolnej grzałki. Drugi błąd to smarowanie blachy masłem lub olejem — tłuszcz na blasze przypala spód i sprawia, że pączki przywierają. Używaj papieru do pieczenia. Trzeci błąd to studzenie na kratce zaraz po wyjęciu. Pączki najlepiej zostawić na blasze przez 5 minut, a potem przełożyć na kratkę, by odparowały, ale nie wyschły od spodu.
Zbyt luźne ciasto to najczęstszy problem. Dzieje się tak, gdy doleje się za dużo mleka, wody albo jajek, albo gdy masło zostało dodane zbyt wcześnie i rozpuściło strukturę glutenu. Takie ciasto podczas smażenia wchłania tłuszcz, pączki są tłuste i ciężkie, a w środku pozostają niedopieczone. Ratunek jest jeden: dosypać mąki, ale stopniowo, po jednej łyżce, za każdym razem mieszając i odczekując minutę, żeby mąka zdążyła nasiąknąć. Pośpiech w tym miejscu kończy się ciastem twardym jak kamień.
Pierwszy sygnał to tempo wyrastania. Jeśli po kilku minutach oświetlenie w salonie piekarniku ciasto ledwo drgnęło, reszta też będzie ospała — drożdże są zmęczone albo temperatura za niska. Drugi sygnał to kolor. Zbyt szybkie brązowienie oznacza, że góra przypali się, zanim środek dojdzie. Trzeci to struktura po przekrojeniu: jeśli w środku jest zakalec, całe ciasto będzie miało ten sam problem. Nie da się go uratować podwyższeniem temperatury — trzeba raczej wydłużyć pieczenie w niższej temperaturze.
Jak smażyć, żeby wierzch się zrumieni
Rozgrzej piekarnik do 170°C, nie do 200°C. Wysoka temperatura szybko wysusza wierzch i tworzy skorupę, zanim środek zdąży się upiec. Na dnie piekarnika postaw żaroodporne naczynie z gorącą wodą albo wrzuć kilka kostek lodu na rozgrzaną blachę tuż po wstawieniu pączków. Para wodna opóźnia tworzenie się skórki, dzięki czemu pączki rosną równomiernie i pozostają miękkie. Piecz 12–15 minut, aż wierzch będzie jasnozłoty. Jeśli po 10 minutach wierzch zaczyna brązowieć, przykryj blachę kawałkiem folii aluminiowej — to prosty sposób, by nie przypalić spodu.
Co dokładnie sprawdza się na pierwszej sztuce Pierwsza sztuka to miniatura przyszłego wypieku. Pieczesz ją w tej samej temperaturze co docelowe ciasto, ale krócej — zwykle od jednej trzeciej do połowy czasu. Jeśli to ciasto drożdżowe, użyj małej foremki lub po prostu uformuj niewielką bułeczkę. Jeśli to biszkopt, wlej łyżkę masy do małego naczynia żaroodpornego. Obserwuj trzy rzeczy: jak rośnie, jak się rumieni i jak szybko się ścina. To daje obraz tego, czego spodziewać się po całej porcji.
Najczęstszy błąd to pieczenie próbki w zbyt dużej formie. Wtedy rośnie inaczej niż reszta i wynik jest mylący. Drugi błąd to otwieranie piekarnika co chwilę, żeby sprawdzić, co się dzieje. Trzeci to wyjmowanie próbki za wcześnie, gdy środek jest jeszcze płynny — wtedy uznajesz, że ciasto jest niedopieczone, choć po prostu potrzebuje więcej czasu. Próbkę wyjmuj dopiero wtedy, gdy wierzch jest ścięty, a patyczek wbity w środek wychodzi prawie suchy. „Prawie" wystarczy, bo reszta ciasta będzie pieczona dłużej.
Gdy pieczesz ciasto z jednej porcji na próbę, nie chodzi o to, żeby zjeść je od razu. Chodzi o to, żeby sprawdzić, jak zachowa się reszta. Wrzucenie całej masy kolory ścian do salonu formy bez testu to loteria: raz wyjdzie idealnie, raz opadnie, raz przypali się od spodu. Jeden mały wypiek pozwala wychwycić problem, zanim będzie za późno na poprawki.
When you have just about any inquiries regarding where by and tips on how to utilize Https://Filmbi.ru/, you possibly can contact us on our own web-page.
등록된 댓글이 없습니다.