Czy obracanie paczków podczas smażenia zmniejsza wchłanianie tłuszczu?
Druga próba to patyk lub wykałaczka. Drewno w tłuszczu zaczyna się pienić i wydzielać bąbelki wokół zanurzonego końca. Im więcej bąbelków i im szybciej się pojawiają, tym wyższa temperatura. Brak jakiejkolwiek reakcji oznacza tłuszcz zimny lub ledwo ciepły. Uwaga na patyki lakierowane albo barwione — mogą uwalniać substancje, których nie chcesz w jedzeniu.
Termometr kuchenny bywa w szufladzie, ale bywa też, że stoi w niej tylko stos nieużywanych akcesoriów. Na szczęście tłuszcz zdradza swoją temperaturę na kilka sposobów, które nie wymagają żadnego urządzenia. Trzeba tylko wiedzieć, co obserwować, i nie ufać jednemu sygnałowi, jeśli pozostałe mówią coś innego.
Ciasto smażone od razu ma odwrotny problem. Jest rzadkie, pełne bąbelków i często niedostatecznie nawodnione. Na patelni szybko się ścina, ale wtedy pęcherzyki pękają, a płynne wnętrze dosłownie zasysa tłuszcz. To dlatego pierwszy placek bywa najgorszy — i dlatego wiele osób dolewa tłuszczu po każdej sztuce, zamiast ograniczyć jego ilość. Wchłanianie tłuszczu zależy też od temperatury: zbyt niska powoduje, że ciasto nasiąka jak gąbka, zbyt wysoka przypala skórkę, zanim środek zdąży się uformować.
Jak dopasować liczbę sztuk do rodzaju potrawy i przebiegu spotkania Przy potrawach mącznych i sycących, jak racuchy, placki czy krokiety, bezpieczna norma to dwie–trzy sztuki na osobę, jeśli podajesz je jako dodatek lub przekąskę. Gdy danie jest głównym punktem obiadu, liczba rośnie do czterech–pięciu, a przy młodzieży i osobach po wysiłku fizycznym nawet do sześciu. Zupełnie inaczej wygląda to przy drobnych wypiekach smażonych, jak faworki czy chruściki: tu jedna osoba zjada ich od trzech do pięciu, ale są lekkie, więc łączna liczba bywa myląca. If you cherished this report and you would like to acquire more info pertaining to http://Pornolife.Ru kindly stop by our own page. Największy błąd to liczenie wszystkiego jedną miarką.
Ciasto również ma znaczenie. Zbyt rzadkie rozpływa się i chłonie tłuszcz jak gąbka. Zbyt gęste nie wyrośnie i będzie surowe w środku. Pączki najlepiej formować bezpośrednio przed smażeniem, a przed włożeniem do oleju delikatnie je rozciągnąć. Nadmiar mąki na powierzchni przypala się i psuje tłuszcz. Warto też sprawdzić pierwszy pączek, przekroić go i ocenić, czy środek jest suchy i puszysty, a skórka cienka.
Pierwsza próba to obserwacja powierzchni. Zimny tłuszcz jest matowy i nieruchomy. Gdy zaczyna się nagrzewać, pojawiają się na nim drobne fale, a przy wyższej temperaturze — delikatny, ledwo widzialny dym. Ten dym to jeszcze nie alarm, ale sygnał, że tłuszcz zbliża się do granicy. Jeśli dym jest gęsty i wyraźnie widoczny, temperatura jest zbyt wysoka do smażenia większości potraw. Tłuszcz przegrzany zmienia smak i zaczyna się rozkładać, więc lepiej zdjąć go z ognia i przestudzić, niż później ratować przypalone jedzenie.
Co dzieje się z ciastem na patelni po odstaniu Kiedy ciasto odpocznie, jego powierzchnia jest gładsza, a lepkość bardziej przewidywalna. Wlewane na tłuszcz rozlewa się równiej i szybciej zastyga na brzegach. Skrobia z mąki jest już napęczniała, więc nie musi pobierać płynu z tłuszczu — a to właśnie ten mechanizm odpowiada za część tłuszczu wchłanianego przez świeże ciasto. Dodatkowo białka i skrobia tworzą gęstszą siatkę, która działa jak bariera: tłuszcz nie wnika tak łatwo w głąb, tylko zostaje na powierzchni. Efekt: mniej tłuszczu na wierzchu i w środku, bardziej sprężysta, ale nie gumowata struktura.
Zanim policzysz sztuki, ustal, czy smażysz na świeżo, czy odsmażasz. Potrawy podane prosto z patelni znikają szybciej, bo są gorące i pachną, a to napędza apetyt. Jeśli smażysz partiami i trzymasz w cieple, ludzie jedzą mniej na raz, ale częściej wracają po dokładkę. Wtedy warto przygotować zapas około jednej czwartej ponad podstawowy przelicznik i nie wykładać wszystkiego od razu. Zbyt duża góra na stole to sygnał „spokojnie, wystarczy dla wszystkich", więc goście nabierają mniej.
Pączki wchłaniają tłuszcz przede wszystkim w pierwszych sekundach kontaktu z gorącym olejem. Wierzchnia warstwa ciasta zastyga wtedy w skorupkę, która utrudnia dalsze wnikanie tłuszczu kolory ścian do salonu środka. Jeśli ciasto leży jedną stroną na dnie przez cały czas, ta strona smaży się dłużej i mocniej nasiąka. Druga strona, wystawiona nad powierzchnię oleju, ma w tym czasie zupełnie inne warunki. Dlatego samo odwrócenie pączka nie sprawia cudu, ale zmienia rozkład tłuszczu w całym wypieku.
Spirytus w cieście na chrust to najstarszy trik. Dodaje się go niewiele, zwykle łyżkę na pół kilograma mąki, i to dopiero pod koniec wyrabiania. Alkohol odparowuje w gorącym tłuszczu, zostawiając w cieście mikroskopijne puste przestrzenie. Efekt: faworki są kruche i nie nasiąkają olejem. Uwaga: ciasto zbyt długo wyrabiane ze spirytusem traci elastyczność i zaczyna się kruszyć już przy wałkowaniu. Jeśli ciasto się rozsypuje, dodaj łyżkę zimnej wody, nie kolejną porcję alkoholu.
등록된 댓글이 없습니다.