Galareta nie tężeje? Ten błąd psuje cały efekt

Vivian 26-09-14 05:57 2 0

Do smażenia na stali używaj tłuszczu o wysokim punkcie dymienia — klarowanego masła, Here is more information in regards to wiki-babylonsignalis.Org stop by our own webpage. smalcu, oleju rzepakowego lub ryżowego. Masło zwykłe zostaw do sosów na końcu. Wlewaj tyle, by dno było pokryte cienko, ale równomiernie; w suchych miejscach jedzenie przywrze najmocniej. Mięso układaj dopiero wtedy, gdy tłuszcz się rozgrzeje i zacznie lekko falować, ale jeszcze nie dymi. Nie ruszaj go przez pierwszą minutę — poczekaj, aż samo puści od dna. Wtedy przewrócenie widelcem czy łopatką nie rozerwie skórki ani nie zostawi połowy kotletu na patelni.

Stal nierdzewna nie ma powłoki nieprzywierającej, więc o tym, czy jedzenie przywrze, decyduje temperatura rozgrzania. Za niska — białko wsiąka w mikropory i zostaje na dnie. Za wysoka — tłuszcz dymi i pali się, zanim cokolwiek włożysz. Rozpoznanie oświetlenie w saloniełaściwego momentu nie wymaga termometru. Wystarczy kropla wody i odrobina uwagi.

W praktyce sprawdza się metoda „niskiego i długiego" gotowania w brytfannie lub garnku z grubym dnem. Mięso obsmaż na tłuszczu, zalej gorącym płynem do połowy wysokości, przykryj i wstaw do piekarnika ustawionego na 120–140°C. Na płycie kuchennej trudniej utrzymać stałą temperaturę. W piekarniku ciepło dochodzi równomiernie z każdej strony. Dodawaj tylko tyle płynu, żeby nie odsłonić mięsa — zbyt duża ilość wody wypłukuje smak i wydłuża gotowanie, bo wszystko się rozcieńcza.

Po czym poznać, że długie gotowanie zadziałało? Mięso daje się rozdzielić widelcem bez szarpania, a widelec wchodzi w nie jak w masło. Kiedy kroisz kawałek, włókna rozchodzą się, a nie strzępią. Wtedy zdejmij garnek z ognia i pozwól mięsu ostygnąć w płynie. W trakcie stygnięcia żelatyna tężeje i wiąże soki, dzięki czemu mięso nie robi się suche po wyjęciu. Jeśli po 4 godzinach nadal jest twarde, najczęściej problem tkwi w zbyt wysokiej temperaturze albo w zbyt krótkim czasie, a nie w samym mięsie.

Twarde kawałki mięsa — mostek, łopatka, pręga, golenina, udziec z kością — mają dużo tkanki łącznej. Ta tkanka to głównie kolagen, białko oporne na zwykłe smażenie i krótkie duszenie. W wysokiej temperaturze kurczy się i wypycha soki, dlatego mięso wychodzi suche i gumowate. Dopiero długie gotowanie w wodzie lub w wilgotnym środowisku pod pokrywką zmienia ten układ. Kolagen rozpadają się na żelatynę, a mięso zamiast walczyć z zębami, zaczyna się rozdzielać na włókna. To nie jest kwestia magii ani przypraw — to czas i temperatura.

Typowe błędy, które psują efekt. Pierwszy: solenie na początku w dużych ilościach. Sól wyciąga wodę z mięsa i potrafi je lekko twardnieć, zanim kolagen zdąży się rozpuścić. Lepiej doprawiać pod koniec. Drugi: dolewanie zimnej wody w trakcie. To szok termiczny, który zatrzymuje przemianę kolagenu. Trzeci: otwieranie pokrywki co kilka minut. Ucieka para i temperatura, a mięso potrzebuje stabilnych warunków. Czwarty: sprawdzanie widelcem zbyt wcześnie. Jeśli mięso stawia opór, nie jest gotowe — nie „prawie gotowe", po prostu jeszcze nie.

Twarde kawałki nie są gorsze — wymagają tylko cierpliwości i kontroli temperatury. Długie gotowanie nie jest stratą czasu, tylko sposobem na wykorzystanie części, które przy szybkim smażeniu nadają się wyłącznie do wyrzucenia. Kiedy raz zobaczysz, jak mostek czy golenina rozpadają się pod widelcem, przestaniesz sięgać po drogie i delikatne kawałki kolory ścian do salonu dań duszonych.

Gotowanie na parze uchodzi za najlepszy sposób obróbki warzyw, ale rzadko kto tłumaczy, co dokładnie w nich zostaje, a co przenika do wody. Różnica między gotowaniem w wodzie a gotowaniem na parze nie polega na tym, że para „nic nie zabiera". Polega na tym, że związki rozpuszczalne w wodzie mają mniej okazji, by do niej przejść. W garnku z wrzątkiem warzywo styka się z wodą całą powierzchnią i wypłukuje się od środka na zewnątrz. Nad parą kontakt z ciekłą wodą jest minimalny, więc strat jest mniej — ale nie zero.

Jak długo i w jakiej temperaturze gotować, żeby tkanka łączna puściła Najprostsza zasada: nie gotuj na ostrym wrzeniu. Woda wrze w 100°C, ale mięso w środku potrzebuje niższej temperatury, żeby nie wysuszyć się zanim kolagen zdąży się rozpuścić. Trzymaj płyn w zakresie 85–95°C, czyli na powierzchni widzisz pojedyncze bąbelki, a nie rwący wrzątek. Dla mostka lub pręgi licz od 2,5 do 4 godzin. Golenina i ogon wołowy potrzebują nawet 5–6 godzin. Mięso drobiowe z ciemnych części, jak udko, wystarczy 1,5–2 godziny. Im grubszy kawałek i im więcej tkanki łącznej, tym dłużej. Nie da się tego przyspieszyć przez podkręcenie gazu — wrzątek najpierw rozgotuje zewnętrzne włókna, a środek dalej będzie twardy.

Rozgrzewaj patelnię na średnim ogniu, pustą, przez dwie–trzy minuty. Kroplę wody nabierz na palec albo końcówkę łyżki i upuść na środek dna. Obserwuj, co się dzieje. Na zimnej powierzchni woda po prostu siedzi i powoli odparowuje. Gdy stal zaczyna się nagrzewać, kropla syczy, rozlewa się i bąbelkuje. To jeszcze za wcześnie. Dopiero przy odpowiedniej temperaturze kropla zbiera się w kulę, nabiera srebrzystego połysku i ślizga się po dnie, jakby unosiła się nad metalem. Ten efekt to zjawisko Leidenfrosta — woda nie dotyka już stali, tylko podściela się pod nią para.

댓글목록

등록된 댓글이 없습니다.