Morsowanie w beczce i balii: czym różni się wychładzanie ciała

Wilda Nunes 26-09-14 15:09 102 0

Typowe błędy, które popełnia się przy zabezpieczaniu wody, meble na wymiar to zbyt późne działanie — siatkę zakłada się dopiero, gdy liście już lecą. Drugi błąd to zostawianie liści na siatce przez wiele dni. Mokre liście tworzą zbitą masę, która ugina siatkę i w końcu wpada do wody. Trzeci błąd to rezygnacja z czyszczenia dna jesienią — wiosną zalegające liście gniją i powodują zakwit. Czwarty to stosowanie siatek o zbyt dużych oczkach, które przepuszczają drobne liście i nasiona. Piąty — ignorowanie odpływu wody z terenu wokół zbiornika: liście spłukiwane deszczem trafiają do wody nawet spod siatki.

Typowe błędy widać dopiero po pierwszej zimie. Najczęstszy to wykonanie fundamentu na zdjętym humusie bez zagęszczenia podłoża — grunt osiada nierówno i sauna się przekrzywia. Drugi to brak drenażu wokół płyty: woda z opadów stoi przy krawędzi, wsiąka pod spód i rozsadza beton. Wykonaj opaskę z żwiru i ułóż spadek od sauny na zewnątrz. Trzeci błąd to betonowanie przy temperaturach poniżej pięciu stopni bez dodatków przyspieszających wiązanie — beton nie zwiąże i rozsypie się pod obciążeniem.

Temperatura to drugi element. Nie zaczynaj od wody z lodem. Wystarczy woda o temperaturze kilkunastu stopni, wyraźnie chłodniejsza od ciała, ale nie parząca zimnem. Po kilku takich kąpielach organizm przyzwyczaja się do bodźca i można zejść niżej. Termometr do wody jest tu pomocniejszy niż odwaga — pozwala powtarzać warunki i widzieć postęp. Mieszaj wodę przed wejściem, bo w balii przy ściankach i na dnie temperatura bywa różna.

Najbezpieczniejszy układ to najpierw sauna, potem zimna woda. Rozgrzewasz ciało przez dwa–trzy sezony po osiem–dwanaście minut, z krótką przerwą na ochłodzenie w powietrzu. Dopiero potem wchodzisz do zimnej wody na bardzo krótko: od kilkunastu sekund do minuty. Nie musisz zanurzać się po szyję. Wystarczy wejść po pas, spokojnie oddychać i wyjść, zanim zaczniesz szczękać zębami. Po wyjściu osuszasz się ręcznikiem i ubierasz warstwowo — ciało po saunie oddaje ciepło szybciej, niż się wydaje.

Morsowanie i sauna działają na organizm w przeciwstawny sposób, ale właśnie na tej różnicy opiera się ich wspólne stosowanie. Zimna woda obkurcza naczynia krwionośne, zwalnia akcję serca i wycisza układ nerwowy. Sauna robi odwrotnie: rozgrzewa skórę, If you loved this information and you would want to receive details relating to Https://Links.Gtanet.Com.Br/ kindly visit the website. rozszerza naczynia i przyspiesza krążenie. Jeśli połączysz je w przemyślanej kolejności, dostajesz silny trening naczyń i wyraźne rozluźnienie mięśni. Jeśli zrobisz to chaotycznie, skończysz z zawrotami głowy, dreszczami albo bólem głowy.

Osoby z nadciśnieniem, chorobami serca, arytmią albo problemami z tarczycą powinny skonsultować taki zestaw z lekarzem. To nie jest ostrzeżenie na wyrost. Nagłe zmiany temperatury to duże obciążenie dla naczyń, a sauna sama w sobie bywa ryzykowna przy nieuregulowanym ciśnieniu. Jeśli dopiero zaczynasz, rób jedną rzecz naraz. Najpierw oswoj saunę, potem zimną wodę, a łączenie zostaw na moment, gdy oba bodźce przestaną wywoływać niepokój.

Nie wlewaj gorącej wody do zimnej, żeby „przyzwyczaić" organizm – to nie działa, a różnica temperatur może wywołać szok. Wodę można przygotować dzień wcześniej, wystawiając naczynie na zewnątrz, albo schłodzić ją lodem, jeśli warunki na to pozwalają. Ważne, żeby temperatura była jednolita na całej głębokości.

Przed wejściem rozgrzej ciało ruchem – kilka przysiadów, pajacyków albo szybki marsz. Nie wchodź spocony, bo mokra skóra szybciej traci ciepło. Zdejmij biżuterię i zegarek. Wejście do beczki jest trudniejsze, bo trzeba przełożyć nogę przez wysoką krawędź – zrób to powoli, asekurując się rękami. W balii usiądź od razu, ale nie zanurzaj głowy. Czas przebywania w wodzie licz od pierwszej sekundy. Dla początkujących wystarczy trzydzieści sekund do minuty. Doświadczeni morsujący zostają kilka minut, ale nie dłużej niż do momentu, gdy pojawi się drżenie mięśni.

Czas trwania licz w dziesiątkach sekund, nie w minutach. Na starcie wystarczy od pół minuty do minuty. Wyjdź, zanim zaczniesz się trząść — drżenie to sygnał, że organizm walczy i dalej tylko tracisz ciepło. Po wyjściu osusz się szybko ręcznikiem i załóż coś na siebie, zanim poczujesz chłód. Ciepła herbata i spokojne oddychanie przez nos pomagają wrócić do równowagi. Nie wchodź do gorącej kąpieli od razu po zimnej — duży skok temperatury obciąża krążenie.

Zimna kąpiel w balii nie musi kończyć się szczękaniem zębów i ucieczką po kilku sekundach. Różnica między przyjemnym chłodem a szokiem polega na tempie i przygotowaniu, nie na sile woli. Balia daje tę przewagę nad jeziorem, że wodę możesz kontrolować: dolewać ciepłą, mieszać, sprawdzać termometrem.

Do ochrony powierzchni wody użyj siatki naciągniętej na ramę lub specjalnej siatki ochronnej rozpinanej nad zbiornikiem. Ważne, aby oczka były gęste — liście dębu czy brzozy są małe i łatwo przelatują przez rzadką siatkę. Siatkę montuj tak, aby nie dotykała tafli wody, bo mokre liście przyklejają się do niej i gniją. W basenach sprawdzi się folia lub plandeka na wodzie, ale trzeba ją regularnie zdejmować, żeby nie dopuścić do rozwoju glonów pod przykryciem. W oczkach wodnych lepsza jest siatka rozpięta na palikach kilka centymetrów nad wodą — nie tłumi wymiany gazowej i nie zacienia całkowicie roślin.

댓글목록

등록된 댓글이 없습니다.