Po czym poznać, że zakwas nie jest już twój?

Wyatt Saxon 26-09-29 20:07 2 0

class=Przechowuj owinięty w lnianą ściereczkę, a nie w folii, bo orkisz łatwo pleśnieje. Po dwóch dniach najlepiej pokroić go w kromki i zamrozić — po rozmrożeniu nic nie traci. Jeśli chleb wyszedł zbyt kwaśny, meble Na wymiar skróć fermentację albo dokarm zakwas częściej. Jeśli zbyt płaski, następnym razem dodaj łyżkę mąki pszennej do ciasta — to nie oszustwo, tylko wsparcie dla słabego glutenu orkiszu.

Buraki dodaj na końcu, nie na początku Buraki zetrzyj na tarce o dużych oczkach albo pokrój w cienkie plastry. Wrzuć je do przecedzonego, gorącego wywaru i gotuj na minimalnym ogniu przez 20–30 minut. Nie pozwól, by woda wrzała intensywnie — im delikatniejszy ruch, tym więcej barwnika zostaje w płynie. Dodaj też kilka łyżek soku z kiszonych buraków albo zakwasu buraczanego, jeśli chcesz uzyskać wyraźną kwasowość. Zakwas dodawaj pod koniec, żeby nie stracił aromatu.

Trzeci błąd to używanie wody prosto z kranu, jeśli jest mocno chlorowana. Chlor hamuje pracę drożdży. Odstaw wodę na kilka godzin albo użyj przegotowanej i ostudzonej. Podobnie działa zbyt gorąca woda — powyżej 40 stopni zabija kulturę. Letnia, czyli taka, która nie parzy palca, jest bezpieczna.

Pierwszy typowy błąd to trzymanie zakwasu w temperaturze poniżej 20 stopni. Drożdże i bakterie pracują najintensywniej między 24 a 28 stopniami. W kuchni na parapecie zimą bywa 16 stopni i wtedy zakwas wygląda jak martwy, choć tylko zwolnił. Przenieś słoik w cieplejsze miejsce — na szafkę nad piekarnikiem, obok kaloryfera, do szafki z termoobiegiem. Nie stawiaj go jednak bezpośrednio na źródle ciepła, bo powyżej 35 stopni drożdże giną i zakwas się psuje nieodwracalnie.

Chleb orkiszowy na zakwasie udaje się tylko wtedy, gdy zakwas jest naprawdę aktywny. If you have just about any queries about in which and tips on how to use aranżacja wnętrz, you possibly can email us in the webpage. Jeśli po dokarmieniu nie podnosi się w słoiku w ciągu czterech–sześciu godzin, ciasto nie wyrośnie, choćby stało całą noc. Zakwas na mące orkiszowej prowadzi się podobnie jak pszenny, ale jest mniej stabilny: szybciej traci moc i częściej łapie kwaśny zapach octu. Dokarmiaj go raz na dobę, w proporcji jedna część zakwasu, dwie części mąki i dwie części letniej wody. Po trzech–czterech dniach zaczyna się podnosić i wtedy nadaje się do wypieku.

Prawdziwy zakwas domowy to ten, który sam wyhodowałeś i regularnie dokarmiasz. Dziki zakwas to każdy inny — kupiony, otrzymany od znajomego albo powstały przypadkiem z resztek. Odróżnienie jednego od drugiego wymaga obserwacji, nie etykiety. Najważniejsza jest historia słoika.

Zakwas, który po tygodniu w lodówce przeszedł jedno dokarmianie, nadaje się do chleba na zakwasie, ale nie do ciasta, które ma rosnąć szybko. Jest osłabiony i potrzebuje dwóch–trzech dokarmień w odstępach 8–12 godzin, żeby odzyskać pełną moc. Pierwsze dokarmianie tylko go budzi. Drugie przywraca równowagę między drożdżami a bakteriami. Trzecie daje aktywność, która uniesie ciasto. Dopiero wtedy możesz użyć go jako zaczynu w proporcji podanej w przepisie.

Zacznij od wywaru. Do garnka wrzuć wołowinę lub drób, kilka ziaren ziela angielskiego, liść laurowy, marchewkę, pietruszkę, kawałek selera i opaloną na ogniu cebulę. Gotuj na małym ogniu pod przykryciem dwie–trzy godziny, zbierając szumowiny. Osol dopiero pod koniec, bo sól dodana na początku twardnieje mięso. Wywar przecedź, a warzywa i mięso wykorzystaj osobno. Dopiero na tym czystym bulionie pracuj dalej.

Pod koniec dopraw barszcz przeciśniętym czosnkiem, majerankiem i świeżo mielonym pieprzem. Nie gotuj już po dodaniu czosnku, bo straci ostrość. Jeśli chcesz uzyskać klarowny barszcz, przecedź go przez sitko wyłożone gazą. Barszcz podawaj z uszkami, krokietami albo sam z ziemniakami. Na drugi dzień smakuje jeszcze lepiej, ale przed podaniem nie doprowadzaj go do wrzenia — wystarczy delikatnie podgrzać. Przechowuj w chłodzie do trzech dni.

Na koniec kwestia, o której wielu zapomina: temperatura chleba. Wyjęty z zamrażalnika albo z lodówki kruszy się podwójnie, bo zimny miąższ jest kruchy i twardy jednocześnie. Rozmroź go w temperaturze pokojowej w papierze, nie w folii, żeby nie zbierał wilgoci na skórce. Lekko ciepły chleb kroi się najgorzej — dopiero wystudzony do temperatury pokojowej trzyma plaster. Jeśli bochenek i tak sypie się mocno, pokrój go na plastry, a następnie złóż z powrotem w kształt bochenka i przechowuj w lnianej ściereczce. Okruszki zostaną w środku zamiast na desce.

Typowy błąd to dosypywanie mąki do starego zakwasu bez wcześniejszego usunięcia części masy. Nadmiar mąki i zbyt rzadkie dokarmianie sprzyjają dzikim szczepom. Drugi błąd to trzymanie słoika w ciepłym miejscu bez przykrycia — wtedy do środka dostają się zarodniki pleśni i bakterie z otoczenia. Trzeci to używanie metalowej łyżki, która reaguje z kwasem i zmienia smak.

Typowe błędy to dokarmianie zakwasu zimną wodą prosto z kranu, używanie mąki prosto z zamrażarki oraz zbyt szczelne zakręcanie słoika. Zimna woda spowalnia pracę drożdży, mrożona mąka obniża temperaturę całej mieszanki, a szczelna pokrywka zatrzymuje gazy i może doprowadzić do wybuchu słoika. Nie przelewaj zakwasu do metalowego naczynia — kwas reaguje z metalem i psuje smak. Jeśli po dwóch dniach dokarmiania zakwas nadal nie rośnie, nie pachnie kwaśno albo ma śluzowatą konsystencję, wyrzuć go i zacznij od nowa. Zdrowy zakwas po tygodniu w lodówce to kultura, która po dokarmieniu znów się pieni i pachnie chlebem, a nie zepsutym jedzeniem.

댓글목록

등록된 댓글이 없습니다.